rozdzielanie wspólnot
Witam.
To znowu ja i moja kochana wspólnota.
Potrzebuję rady odnośnie konsekwencji sposobu rozdzielenia wspólnot, które się nieformalnie pare lat temu połączyły i narobiły przez to sporo zamieszania w papierach.
Chodzi głównie o podział finansowy, bo musimy się rozliczyć za 4 lata wspólnego zarządy, kiedy to praktycznie wszystkie dokumenty i rachunki były wystawiane na jedną tylko wspólnotę (konto tej drugiej zlikwidowano), koszty były były liczone ,,nie wiadomo jak" (nie było żadnego ustalonego klucza), a ponadto trzeba wyłączyć z kosztów wspólnoty takie, które nie miały prawa zaistnieć jako wspólnotowe, bo nie było dla nich żadnej uchwały ani uzasadnienia (chodzi o 4 tys.zł).
Ponieważ księgowość prawie nie istnieje, bo pani księgowa ,,nie księguje", tylko robi raporty miesięczne i rozliczenia na świstkach, to poniekąd musimy odtworzyć księgowość, żeby móc się wiarygodnie rozliczyć (między innymi stworzyć rachunki bez dat dla drugiej wspólnoty, żeby mieć jakiekolwiek dokumenty kosztowe - formalnie nie mają one pokrycia w deklaracjach za poprzednie okresy, ale mielibyśmy jako taki porządek w papierach).
Nie wiem, czy jasno to opisałam, ale mam pytanie: czy powinniśmy jako zarządy dwóch wspólnot podpisać jakiś papier o tym rozliczeniu i jego warunkach? Podjąć, nie daj boże, jakieś uchwały?Chodzi mi o to, że nie chcę, żeby ktoś nam (zarządom) za chwilę zarzucał, że nie mieliśmy prawa czegoś odliczać i potrącać właścicielom/kazać im zwracać do środków wspólnotowych, a z drugiej strony wiem, że uświadomienie właścicieli o grzechach dotychczasowych zarządów mogłoby nam wszystkim zaszkodzić (na przykład ściągnąć jakieś kontrole) - to jest mała miejscowość, gdzie wszyscy si znają.
Przepraszam, jeśli to nie jest precyzyjne, ale to dla mnie jest ,,krowa" nie do przełknięcia, a skoro porządkuję wszystko, to nie mogę się pakować w jakąś prawną kabałę... jeszcze sie nie ubezpieczyłam...
To znowu ja i moja kochana wspólnota.
Potrzebuję rady odnośnie konsekwencji sposobu rozdzielenia wspólnot, które się nieformalnie pare lat temu połączyły i narobiły przez to sporo zamieszania w papierach.
Chodzi głównie o podział finansowy, bo musimy się rozliczyć za 4 lata wspólnego zarządy, kiedy to praktycznie wszystkie dokumenty i rachunki były wystawiane na jedną tylko wspólnotę (konto tej drugiej zlikwidowano), koszty były były liczone ,,nie wiadomo jak" (nie było żadnego ustalonego klucza), a ponadto trzeba wyłączyć z kosztów wspólnoty takie, które nie miały prawa zaistnieć jako wspólnotowe, bo nie było dla nich żadnej uchwały ani uzasadnienia (chodzi o 4 tys.zł).
Ponieważ księgowość prawie nie istnieje, bo pani księgowa ,,nie księguje", tylko robi raporty miesięczne i rozliczenia na świstkach, to poniekąd musimy odtworzyć księgowość, żeby móc się wiarygodnie rozliczyć (między innymi stworzyć rachunki bez dat dla drugiej wspólnoty, żeby mieć jakiekolwiek dokumenty kosztowe - formalnie nie mają one pokrycia w deklaracjach za poprzednie okresy, ale mielibyśmy jako taki porządek w papierach).
Nie wiem, czy jasno to opisałam, ale mam pytanie: czy powinniśmy jako zarządy dwóch wspólnot podpisać jakiś papier o tym rozliczeniu i jego warunkach? Podjąć, nie daj boże, jakieś uchwały?Chodzi mi o to, że nie chcę, żeby ktoś nam (zarządom) za chwilę zarzucał, że nie mieliśmy prawa czegoś odliczać i potrącać właścicielom/kazać im zwracać do środków wspólnotowych, a z drugiej strony wiem, że uświadomienie właścicieli o grzechach dotychczasowych zarządów mogłoby nam wszystkim zaszkodzić (na przykład ściągnąć jakieś kontrole) - to jest mała miejscowość, gdzie wszyscy si znają.
Przepraszam, jeśli to nie jest precyzyjne, ale to dla mnie jest ,,krowa" nie do przełknięcia, a skoro porządkuję wszystko, to nie mogę się pakować w jakąś prawną kabałę... jeszcze sie nie ubezpieczyłam...
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Komentarze
Wg mnie jej treść przekracza zwykły zarząd i powinna być zaakceptowana przez obie wspólnoty uchwałami.
Niestety nawet gdyby bardzo chcieć nie można się spodziewac konkretnej pomocy z naszej strony. Wszystko to będa ogólniki.
Z mojego doświadczenia: w każdej rozdzielanej wspólnocie jest inaczej.
Rozliczenie przeszłości to drugi krok i sporo czasu wam zabierze. Jeśli kwoty nie są kilkudziesięciotysięczne, to może warto dla dobrosąsiedzkich stosunków odkreślić 1 lipca grubą kreskę i zostawić bałagan bez rozliczenia? W końcu to wasza wina, że daliście się ubezwłasnowolnić. Ale na te przemyślenia masz czas, najpierw umowa od 1 lipca.
Na koncie bankowym są pieniądze.
Jedni właściciele mają nadpłaty inni niedopłaty. Mogą być jeszcze inne aktywa...
Dokładnie. Poza tym obawiamy się (z przedstawicielem zarządu drugiej wspólnoty), że jak tego teraz nie rozliczymy dokładnie, to będzie to wychodzić w przyszłości i powodować kolejne ogniska zapalne (grubą krechę to już mieliśmy w '89 i nie wyszło to za ciekawie).
Tego się obawiałam, a to nam nie ułatwia za grosz.
Dylemat pozostał.
koziorozka - masz rację co do przyszłości, zabiorę się zaraz do tworzenia umów, żeby teraz już było normalnie i prościej.
W każdym razie dziękuje Wam jeszcze raz, bez Was nie dałabym rady dotrzeć tak daleko.
Pozdrawiam.
bo potrzebuję informacji, gdzie zgłosić potrzebę kontroli skarbowej (albo jakiejkolwiek innej) - chodzi, oczywiście, o sprawdzenie finansów za ostatnie 4 lata, ale nie wiem, czy to UKS jest właściwym organem. Wiem, ze brzmi to idiotycznie, że proszę się o kontrolę, ale utknęliśmy w martwym punkcie, jesteśmy z kolegą z sąsiedniej wspólnoty wrogami publicznymi, choć próbujemy naprawić błędy, czego wielu nie rozumie, a w dodatku nie chcą nas słuchać.
Ktoś musi tu coś zrobić, a prawnik podpowiada mi kontrolę zanim ruszę do prokuratora i sądu.
Może ma ktoś lepszy pomysł?
A może jednak to bagno niepowtarzalne... ech...
Tobie chodzi o audyt robiony przez biegłego rewidenta?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Biegły_rewident
Taki protokół z kontroli nie jest wiążący wspólnotę, ale może stanowić dowód w sprawie.
(...) usunięto ADMIN
Wspólnotę mogą kontrolować różne instytucje państwowe i samorządowe, każdy w zakresie swoich kompetencji: Urząd Skarbowy, Urząd Kontroli Skarbowej, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, Straż Miejska / Gminna itp.
Co do kontroli przez właścicieli lokali, weles1478, to tak jak piszesz, jest formalnie (choć patrząc, co się u mnie dzieje, to mam wrażenie, że to jakaś utopia), a przynajmniej powinno być, ale w moim przypadku to fikcja, bo ludzie tu wybrali nie wiedzieć i nie interesować się. Duże dzieci udają, że nie ma problemu. Ja wiedząc o problemie, a tym bardziej będąc w Zarządzie, nie mogę udawać.
Pozdrawiam i jadę do lasu.
W twoim przypadku jest to utopia, stworzona przez Was, właścicieli lokali.
Dlaczego w jednych wspólnotach kontrola Zarządu WM jest na porządku dziennym, a w innych jest utopią?
Zamiast narzekać trzeba iść i skontrolować Zarząd WM ( przynajmniej raz na kwartał) to co Ciebie interesuje. Wtedy nie będzie to jakąś utopią
Jednak już dawno radziłam ci zamknąć oczy na przeszłość, nie szarpać się z historią tylko od konkretnej daty wprowadzić nowe zasady. To ty musisz wiedzieć co konkretnie chcesz osiągnąć, bo ani "betonowych i zatwardziałych łbów", ani ""dużych dzieci" nie oświecisz. Ludzi nie zmienisz, możesz zmienić otoczenie, płacić za to co twoje a nie cudze. Tylko tyle i aż tyle
Według jakich zasad miałby On (rewident) sprawdzać : wg rejestru pozaksięgowego, ustawy o rachunkowości, uchwał wspólnot, czy tak na logikę?
Jaka metoda jest potrzebna do sprawdzenia, że faktury są wystawiane na kwoty niezgodne z umowami i bez protokołu odbioru?
Uważam, że mógłbym przetrzepać dokumenty wspólnoty i zbadać czy wszystko jest w porządku. I nie będe sie czepiał o to że dokument jest nieprawidłowo opisany i tym samym nie spełnia wymogów dowodu księgowego...
A jak ja to i pewnie wielu innych...
Czy stać właściciela lokalu /wspólnotę na zapłacenie za "trzepanie dokumentów"? .
Takie czynności :
"do sprawdzenia, że faktury są wystawiane na kwoty niezgodne z umowami i bez protokołu odbioru?"
może wykonać, każdy właściciel, który zna zasady matematyki w zakresie słupków.
W zakresie uznaniowość czy dany wydatek jest słuszny trzeba sięgnąć do uchwał wspólnoty.
Czy to przerasta przeciętnego właściciela lokalu? Problem plaga na tym, że trzeba tego chcieć i to wykonać (sprawdzenia dokumentów)
Uchwalę wspólnoty dotycząca Regulaminu Rozliczenia Mediów. Jak jej nie ma to każda metoda ich rozliczania jest prawidłowa. Taka wolnoamerykanka. Nie ma zasad ustalonych przez właścicieli to obowiązują wszystkie.
Odciąć się, mówisz koziorozka. Ok, ale jak wytłumaczyć moim właścicielom, że te pieniądze, które należą się nam od tamtej wspólnoty (FR min kilka tysięcy) nie są takie ważne i lepiej o nich zapomnieć? Jak przejść do porządku dziennego, kiedy to jeden budynek i prędzej czy później trzeba się będzie kontaktować w sprawie remontów, przeglądów, rozliczeń za energię itp? Tu jest zbyt dużo namieszane ( i jest to również opinia biegłego rewidenta i prawnika), żeby to zostawić i po prostu żyć dalej. Poza tym jeżeli osoby, które upierają się,że postępowały dobrze, nie zrozumieją, że się popełniły błędy, to ich sposób działania się też nie zmieni, a my będziemy w to wciąż uwikłani.
Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnego życia we wspólnocie.
I nie łudź się, że ci popełnili błędy coś zrozumieją, niech ci wystarczy, że więcej nie mogą szkodzić.
I w konsekwencji sam odpowiedziałeś, że wystarczy do tego trochę wiedzy z rachunków i z logiki...
Czy wspólnotę stac na rewidenta? Może tak a może nie. Nie wiemy.
Ale rozumiem dlaczego koniecznie rewident. Bo swym majestatem podnosi wartość uzyskanej wyceny w oczach właścicieli. Dlatego nie zatrudnią księgowego, a koniecznie musi być biegły...
W razie procesu wspólnota nie odzyska zapłaconych na rzecz działającego na jej zlecenie rewidenta, w odróżnieniu od powołania biegłego w postępowaniu, jeżeli wygra proces, przeciwnik procesowy zwraca środki.
Ona chce tylko :bigsmile:, żeby ktoś za nią rozliczył te 4 lata. Ale to kosztuje. Nie uda się zrobić takiego numeru, żeby zrobił to US za darmo. Jeśli w ogóle przyjdzie na kontrolę, to
1) jeśli nawet rozliczy za Was (w co szczerze wątpię), to zrobi pod swoim (podatkowym) kątem,
2) prawdopodobnie da Wam np. 2-miesięczny termin na rozliczenie wspólnoty i skotroluje jedynie wyniki tego podziału.
I jestem o krok przed zgłoszeniem do UKS, za radą prawnika zresztą, który twierdzi, że skoro nie ma porozumienia (a nie będzie, bo odkryłam szwindel na ociepleniu, który winni pewnie chcą ukryć), to jest to jedyne wyjście, bo ja jako Zarząd ignorując odkryte nieprawidłowości mogę za to w przyszłości odpowiadać.
Na rewidenta nie mamy kasy, chciałam się dogadać z sąsiadami i wynająć takiego na spółkę, ale im do tego jak najdalej - żądają ode mnie zwrotu dokumentów - o, dziwo, tylko finansowych, choć mam ich pozostałe, a nie jestem już w ich Zarządzie, od paru tygodni mają swój własny.
USK mając odpowiednie podstawy składa doniesienie o wykroczeniu/przestępstwie do prokuratury. Pomogę im w tym ochoczo, dokumentów na to nie brakuje. Wiem, że wszyscy poniesiemy tego konsekwencje i będzie to preludium do sądu, ale nie widzę innego wyjścia. Już i tak jestem wróg publiczny numer 1. Mam dosyć.
I nie jest prawdą, że już nie szkodzą, no, może szkodzą mniej. Dopóki sytuacja nie zostanie wyświetlona i wyjaśniona, ja będę uchodzić za mąciciela i nic się nie zmieni.
W dużo mniejszym zakresie sama to przeszłam, teraz się szykuję do następnej batalii, ale nie żałuję. Lubię żyć w uporządkowanym i klarownym finansowo świecie. Odwagi i do przodu! :flowers:
Może i długo by pisać, ale napisz, tak konkretnie jaki to bałagan masz w papierach , jakie nieprawidłowości wyszukałaś, bo trudno cokolwiek napisać na podstawie tzw "ogólnikach po publikę".
https://forum.zarzadca.pl/search/?PostBackAction=Search&Type=Discussions&Advanced=1&Keywords=&Categories=&AuthUsername=zofka11&btnSubmit=Szukaj
Tylko mi nie pisz o upomnieniach i takich innych dyrdymałach.
Czy któryś za to wyleciał z pracy, bez afery medialnej.
Otrzymał karę pieniężną, którą musiałby przez 10 lat spłacać (komornik robił swoje),
pracować "za darmo", ale już nie w urzędzie? Ano nie?
Prace urzędników samorządowych i państwowych można, by porównać do kiboli. Tak samo są traktowani przez prawo.
Ot taki kraj ta Polska.
Jak mi się coś uda, to na pewno się podzielę.
A co do urzędników... no, właśnie, miała wejść jakaś ustawa o odpowiedzialności urzędnika i co? W Polsce to nie przejdzie? Za Porządny kraj, żeby taką ustawę potrzebował...
Pozdrawiam i do następnego razu.
Nikt nie zauważył zawyżonych kosztów? Jak zatwierdzaliście sprawozdania finansowe, skoro przechodziły takie numery?
Dlaczego wspólnota miała odprowadzać podatek od wynagrodzenia? Czy ta pani była zatrudniona na umowę o pracę?
a gdyby dotkliwe kary zostaly wprowadzone? podejmowanie decyzji trwaloby z rok jak i nie wiecej, bo kazdy urzednik balby sie podpisac jakikolwiek kwitek bez poczwornego sprawdzenia setek zawiadomien, pozwolen i przepisow. a urzedy pewnie by wystapily o wydzielenie budzetu na kary za opieszalosc
a teraz idz na pierwsza lepsza wspolnote i przepytaj ludzi ze znajomosci podstawowych przepisow. jakies dwa tygodnie temu pewien pan chcial zobaczyc uchwale na powolanie wspolnoty i z pol godziny poswiecilem zeby mu to wytlumaczyc. mam watpliwosci czy do konca zrozumial. a nie dalej jak wczoraj zarzadca komunalny (sic!) nie potrafil przeliczyc sobie udzialow i nie potrafil zrozumiec co oznacza "sumowanie do 1". a od ludzi wymagasz, zeby umieli swoje wspolnoty rozliczyc?
Brak kontroli, zainteresowania właścicieli, lenistwo i wygodnictwo powodują, że cwaniacy czują wiatr w żaglach i z biegiem czasu rozzuchwalają się coraz bardziej.
Powodem takiego stanu rzeczy jest też często chęć zaoszczędzenia kilku złotych - zamiast zlecić "księgowość" wspólnoty biuru rachunkowemu, zleca się to sąsiadce, bo mówi, że potrafi. "Będzie taniej". Jak się okazuje - nie zawsze.
Biuro rachunkowe to fachowcy (wymagany jest certyfikat księgowy). Jako osoby wykonujące zawodowo te czynności, są zobowiązani do szczególnej staranności.
Ustawa o rachunkowości nakłada na przedsiębiorców, świadczących usługi księgowe, obowiązek ubezpieczenia się od odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z prowadzoną działalnością. Poza tym - zawodowcy dla kilku złotych nie będą ryzykować swojej kariery.
Polecam takie rozwiązanie. Będzie porządek w papierach, dochowane terminy, zapewnione bezpieczeństwo wspólnoty.
nie zrozum mnie zle - nie chce czepiac sie slowek. po prostu mi praktyka pokazuje, ze jak przychodzi co do czego to ludziom brak wiedzy, a bez konkretnej wiedzy nie rozlicza swojej wspolnoty.
Jak ktoś się boi wydawać decyzje, to niech lepiej łapie za miotłę i sprząta magistrat a nie zajmuje decyzyjne stołki. Może wtedy będzie mniej firm które świetnie prosperują ze swojej pracy, a zostały zniszczone przez urzędasów.:fierce:
...a po co mam chodzić po wspólnotach,.... wejdź na pierwsze lepsze forum o wspólnotach i masz obraz edukacji właścicielskiej jak na dłoni.
Jak się kupiło mieszkanie, trzeba też nauczyć się jakie się ma prawa i jakie OBOWIĄZKI. Nikt za właściciela lokalu tech lekcji nie odrobi. Na to jednak nie mamy wpływu.
Chyba ze dwa pokolenia musi minąć, aby było normalność wynikająca z prawa.
Dołączam pytanie do starego wątku, bo jest z nim związane.
Chodzi o pokrycie kosztów za konsultację prawniczą. Jako Zarząd zdecydowałam się porozmawiać z prawnikiem (kilka rozmów telefonicznych, maile i przesyłka kserokopii dokumentów), który wycenił swoje usługi na 610 zł. Konsultacja ta potwierdziła wszystko, co wcześniej ustaliłam.
Czy muszę mieć akceptację właścicieli na ten wydatek - nie było to ujęte w planie półrocznym, więc teoretycznie tak. Czy w takim razie muszę mieć uchwałę, żeby móc zapłacić prawnikowi?
Proszę o informacje.
A na przyszłość będziesz wiedziała, że nie warto się konsultować z prawnikiem, bo na tym forum też wszystkiego się dowiesz
Nie jestem zarządcą, a mam niezły kanał, tzn. sporo różnorakich problemów do rozwiązania. Ponadto, wg słów prawnika, jako Zarząd tera to i ja muszę uważać, żeby za chwilę mnie ktoś nie pociągnął do odpowiedzialności. Wolę sprawdzić 5 razy.
Dzięki i pozdrawiam.
I czy w perspektywie zyskacie na tym finansowo?